Zachowek a długi spadkowe
Dziedziczenie kojarzy się zwykle z przejęciem majątku po bliskiej osobie, ale spadek to nie tylko aktywa. Często w skład masy spadkowej wchodzą również długi spadkowe, które mogą skomplikować sytuację spadkobierców. Z kolei zachowek to instytucja prawa spadkowego zapewniająca najbliższej rodzinie zmarłego minimalny udział w spadku, nawet jeśli zostali pominięci w testamencie. Jak te dwie kwestie – zachowek i długi spadkowe – wpływają na siebie wzajemnie? W niniejszym przewodniku wyjaśniamy, czym jest zachowek, kogo chroni, co zalicza się do długów spadkowych oraz jak zadłużenie spadku wpływa na wysokość należnego zachowku. Podpowiadamy też, jak wygląda odpowiedzialność za długi spadkowe, kto płaci zachowek oraz jakie są nowe możliwości prawne (ratalna spłata czy obniżenie zachowku) wprowadzone w ostatnich latach.
Czym jest zachowek?
Zachowek to część wartości spadku, która należy się najbliższym krewnym zmarłego (spadkodawcy) w sytuacji, gdy zostali oni pominięci w testamencie albo otrzymali z testamentu mniej, niż wynikałoby z reguł dziedziczenia ustawowego. Innymi słowy, jest to roszczenie pieniężne, które ma chronić najbliższą rodzinę przed całkowitym pozbawieniem udziału w majątku po zmarłym. Dzięki zachowkowi osoby uprawnione mogą otrzymać pewną sumę pieniędzy odpowiadającą ułamkowi udziału, jaki przypadłby im przy dziedziczeniu ustawowym.
Zachowek pełni ważną rolę społeczną – balansuje swobodę testowania (prawo spadkodawcy do dowolnego rozporządzenia swoim majątkiem w testamencie) z ochroną interesów rodziny. Uprawniony do zachowku otrzymuje świadczenie pieniężne od spadkobierców lub obdarowanych, lecz nie staje się spadkobiercą. Oznacza to, że nie przejmuje formalnie udziału w spadku ani nie odpowiada za długi spadkowe zmarłego. Ma jednak prawo domagać się od osób, które faktycznie majątek otrzymały, wypłaty sumy odpowiadającej jego należnemu udziałowi (obliczanemu zgodnie z przepisami o zachowku).
Kto ma prawo do zachowku?
Prawo do zachowku przysługuje tylko określonemu kręgowi najbliższych osób. Kodeks cywilny wskazuje, że uprawnieni do zachowku są następujący krewni spadkodawcy (pod warunkiem, że dziedziczyliby z ustawy, gdyby nie było testamentu):
- Zstępni zmarłego – czyli dzieci (w tym dzieci przysposobione/adoptowane), a jeżeli dziecko nie dożyło otwarcia spadku, to jego udział przejmują wnuki, prawnuki itd. (kolejne pokolenia zstępnych). Zasadą jest, że bliższy zstępny wyłącza dalszych – np. jeśli zmarły miał żyjące dzieci, to wnuki nie są uprawnione do zachowku.
- Małżonek – współmałżonek spadkodawcy, o ile w chwili śmierci pozostawali w ważnym związku małżeńskim (separacja sądowa, jeśli była orzeczona, wyklucza prawo do zachowku).
- Rodzice zmarłego – ale tylko w sytuacji, gdy byliby powołani do spadku z ustawy. Chodzi o przypadki, gdy spadkodawca nie miał własnych zstępnych ani małżonka. Wówczas w dziedziczeniu ustawowym uczestniczą jego rodzice, więc przysługuje im również roszczenie o zachowek, jeśli zostali pominięci np. kosztem dalekich krewnych lub osób niespokrewnionych. UWAGA: Rodzice nie są uprawnieni do zachowku, jeżeli zmarły pozostawił dzieci lub małżonka – w takiej sytuacji to ta najbliższa grupa (małżonek i zstępni) dziedziczy z ustawy, a rodzice są z dziedziczenia wyłączeni.
Ważne ograniczenie: rodzeństwo spadkodawcy nie ma prawa do zachowku. Nawet jeśli bracia czy siostry dziedziczyliby z ustawy (np. przy braku dzieci, małżonka i rodziców zmarłego), przepisy nie przyznają im roszczeń o zachowek. Uprawnienie to mają tylko zstępni, małżonek i ewentualnie rodzice.
Kiedy zachowek nie przysługuje?
Nie każdy bliski krewny może skutecznie domagać się zachowku. Istnieją okoliczności, które pozbawiają prawa do zachowku lub czynią je niewykonalnym. Oto najważniejsze przypadki, kiedy uprawnienie do zachowku nie przysługuje danej osobie:
- Zrzeczenie się dziedziczenia – jeśli potencjalny spadkobierca zawarł ze spadkodawcą jeszcze za jego życia umowę notarialną o zrzeczenie się dziedziczenia, to traktuje się go tak, jakby nie dożył otwarcia spadku. W efekcie nie tylko nie dziedziczy z ustawy, ale także traci prawo do zachowku. (Warto dodać, że od 2023 roku wprowadzono również możliwość zrzeczenia się samego prawa do zachowku – o czym powiemy dalej).
- Odrzucenie spadku – osoba, która po śmierci spadkodawcy odrzuciła przysługujący jej spadek, co do zasady traci prawo do zachowku. Traktowana jest tak, jakby nie była spadkobiercą. Wyjątkowo, jeśli ktoś odrzucił spadek z testamentu, ale ustawowo byłby powołany do dziedziczenia (np. dziecko odrzuca niewielki zapis testamentowy, aby dziedziczyć większy udział z ustawy), może w praktyce dochodzić zachowku według zasad ustawowych – jednak takie sytuacje są rzadkie i złożone.
- Wydziedziczenie – spadkodawca może w testamencie pozbawić konkretnego uprawnionego prawa do zachowku, jeśli zachodzą przesłanki określone w Kodeksie cywilnym. Takie pozbawienie zachowku nazywa się wydziedziczeniem. Musi ono być wyraźnie zapisane w testamencie wraz z przyczyną (np. uporczywe niedopełnianie obowiązków rodzinnych wobec spadkodawcy, popełnienie przestępstwa przeciwko niemu, rażąca niewdzięczność). Skutecznie wydziedziczona osoba nie otrzyma zachowku. Jeśli wydziedziczenie było niezasadne lub wadliwe formalnie – można je kwestionować w sądzie, ale to osobny temat.
- Uznanie za niegodnego dziedziczenia – osoba uznana prawomocnym wyrokiem sądu za niegodną (np. z powodu popełnienia ciężkiego przewinienia przeciw spadkodawcy lub jego bliskim, fałszowania testamentu itp.) jest traktowana jakby nie dożyła otwarcia spadku. Nie może dziedziczyć, a tym samym nie może żądać zachowku.
- Małżonek w separacji – jeśli w chwili śmierci spadkodawcy małżonkowie byli prawomocnie w separacji (orzeczonej przez sąd), taki małżonek jest wyłączony od dziedziczenia z ustawy. W konsekwencji nie przysługuje mu również zachowek po zmarłym współmałżonku. Podobnie małżonek, przeciw któremu przed śmiercią zmarłego zapadł wyrok o rozwód lub unieważnienie małżeństwa z winy tego małżonka (i wyrok ten stał się prawomocny) – traktowany jest jakby nie dożył spadku.
Warto zauważyć, że jeżeli np. dziecko spadkodawcy zostało skutecznie wydziedziczone albo odrzuciło spadek, to jego własne dzieci (wnuki spadkodawcy) mogą wejść w jego miejsce jako uprawnieni do zachowku. Roszczenie przechodzi na nich z mocy prawa, z zachowaniem pewnych wyjątków (np. gdy zrzeczenie się dziedziczenia obejmowało również zstępnych). Dzięki temu ochrona zachowku może objąć dalszych krewnych, jeśli bliższy został pozbawiony tego prawa.
Czym są długi spadkowe?
Przejmując spadek, dziedziczymy aktywa (stan czynny spadku) – takie jak nieruchomości, środki pieniężne, przedmioty wartościowe – ale również pasywa, czyli zobowiązania zmarłego. Powszechnie długi spadkowe to wszelkie obowiązki majątkowe, które obciążają masę spadkową. W praktyce można wyróżnić dwie główne kategorie długów spadkowych:
- Długi zaciągnięte przez spadkodawcę za życia – wszelkie niespłacone zobowiązania, które istniały w chwili śmierci. Mogą to być np. kredyty i pożyczki bankowe, zadłużenie na kartach kredytowych, niespłacone rachunki i faktury, zaległości podatkowe, mandaty, zobowiązania wynikające z umów (np. umowy sprzedaży ratalnej, leasingu), a także niewykonane obowiązki alimentacyjne czy odszkodowawcze zasądzone od spadkodawcy. Krótko mówiąc, wszystkie długi osobiste zmarłego, które nie wygasają z chwilą jego śmierci, stają się długami spadkowymi.
- Zobowiązania powstałe w związku ze śmiercią i dziedziczeniem – do tej grupy zaliczamy wydatki i obowiązki, które pojawiają się już po śmierci spadkodawcy, ale obciążają spadek. Przykładem są koszty pogrzebu spadkodawcy, w takim zakresie, w jakim pogrzeb odpowiada zwyczajom przyjętym w danym środowisku (łącznie z kosztami zakupu trumny/urny, organizacji uroczystości oraz postawienia nagrobka). Długiem spadkowym mogą być również koszty ostatniej choroby, opieki i leczenia spadkodawcy poniesione przez osoby trzecie przed śmiercią – o ile te osoby domagają się ich zwrotu od spadku. Do długów tej kategorii należą także zapisy zwykłe i polecenia testamentowe – jeśli spadkodawca w testamencie zobowiązał spadkobierców do przekazania określonych kwot czy rzeczy osobom trzecim (zapis) lub zobowiązał ich do określonego działania (polecenie), to wykonanie tych zapisów obciąża majątek spadkowy. Wreszcie, podatki od spadku czy koszty postępowania spadkowego (np. opłaty notarialne za akt poświadczenia dziedziczenia, koszty sądowe związane ze stwierdzeniem nabycia spadku) również mogą być traktowane jako długi obciążające spadkobierców.
Długi spadkowe nazywane są także pasywami spadku lub obowiązkami spadkowymi. W praktyce, gdy mówimy o wartości spadku, często rozróżnia się stan czynny (suma aktywów) i stan bierny (suma długów). Czysta wartość spadku to właśnie różnica między aktywami a pasywami – pokazuje, ile realnie wart jest spadek po spłaceniu wszystkich długów.
Przykładowo, jeśli spadkodawca pozostawił dom warty 500 000 zł, oszczędności 50 000 zł oraz samochód za 50 000 zł (aktywa razem 600 000 zł), ale jednocześnie miał kredyt hipoteczny z pozostałą kwotą 200 000 zł, niezapłacone rachunki za 5 000 zł i koszty pogrzebu wyniosły 15 000 zł (pasywa razem 220 000 zł), to czysta wartość spadku wynosi 380 000 zł. Tę kwotę można uznać za masę spadkową netto.
Odpowiedzialność spadkobierców za długi spadkowe
Przyjęcie spadku oznacza wejście nie tylko w prawa do majątku zmarłego, ale i w jego obowiązki. Spadkobierca odpowiada za długi spadkowe, jednak zakres tej odpowiedzialności zależy od sposobu przyjęcia spadku. Polskie prawo przewiduje trzy możliwości:
- Przyjęcie spadku wprost (proste) – spadkobierca przyjmuje spadek bez ograniczeń. Odpowiada wtedy całym swoim majątkiem za wszystkie długi spadkowe, bez względu na ich wysokość. Jeżeli długi przewyższają wartość aktywów, spadkobierca musi pokryć różnicę z własnej kieszeni. Przykładowo, jeśli ktoś odziedziczył majątek wart 50 000 zł, a długi wynoszą 100 000 zł, to przy prostym przyjęciu spadku będzie musiał spłacić całe 100 000 zł – brakujące 50 000 zł dopłaci z własnych środków. To bardzo ryzykowna opcja, zwłaszcza gdy nie mamy pełnej wiedzy o długach zmarłego.
- Przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza – obecnie jest to domyślny sposób przyjęcia spadku, jeśli spadkobierca w terminie 6 miesięcy od otwarcia spadku (lub dowiedzenia się o powołaniu do spadku) nie złoży oświadczenia o odrzuceniu ani o przyjęciu wprost. Przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza oznacza, że odpowiedzialność spadkobiercy za długi jest ograniczona do wysokości stanu czynnego spadku. Innymi słowy, spadkobierca nie zapłaci więcej, niż wynosi wartość odziedziczonych aktywów. Jeśli długi przekraczają wartość majątku, reszty wierzyciele nie mogą od niego wyegzekwować. Przykład: odziedziczono 50 000 zł aktywów i 100 000 zł długów; spadkobierca (przy dobrodziejstwie inwentarza) co prawda odpowiada całym swoim majątkiem, ale tylko do kwoty 50 000 zł. Długi zostaną spłacone do wysokości tej kwoty, a pozostała część wierzytelności praktycznie wygasa (wierzyciele poniosą stratę). Trzeba jednak pamiętać, że ograniczenie to dotyczy sumy długów, a nie każdego długu z osobna – spadkobierca musi podzielić dostępne środki proporcjonalnie na wszystkich wierzycieli. Dodatkowo, jeżeli spadkobierca zataił świadomie jakieś składniki majątku w spisie inwentarza (np. pominął wartościową rzecz, by zmniejszyć oficjalny stan czynny) i wyjdzie to na jaw, traci przywilej ograniczenia odpowiedzialności – będzie odpowiadał za długi w pełnym zakresie.
- Odrzucenie spadku – spadkobierca może także całkowicie zrezygnować z przyjęcia spadku (składając stosowne oświadczenie przed sądem lub notariuszem w terminie 6 miesięcy). Odrzucając spadek, osoba ta jest traktowana tak, jakby nie dożyła śmierci spadkodawcy. W efekcie nie dostaje żadnych aktywów, ale też nie odpowiada za żadne długi. To rozwiązanie jest często wybierane, gdy przewidywane długi znacznie przewyższają majątek – np. gdy zmarły był zadłużony i pozostawił więcej zobowiązań niż własności. Odrzucenie chroni przed koniecznością spłacania cudzych długów. Należy jednak rozważyć skutki dla kolejnych spadkobierców: w miejsce odrzucającego wchodzą jego zstępni (np. dzieci), więc jeśli rodzic odrzuca zadłużony spadek dziadka, to dziedziczyć będą wnuki – dlatego w razie „trującego” spadku często konieczne jest odrzucenie go również przez kolejne pokolenia. Jeśli wszyscy uprawnieni członkowie rodziny odrzucą spadek, przechodzi on na dalszych krewnych, a w ostateczności przypada gminie lub Skarbowi Państwa (które co do zasady również mają prawo przyjąć go z dobrodziejstwem inwentarza, więc nie będą spłacać ponad stan czynny).
W przypadku, gdy spadkobierców jest wielu, do momentu działu spadku odpowiadają oni za długi spadkowe solidarnie (czyli wierzyciel może żądać całości od każdego z nich wedle wyboru). Po podziale spadku między nich, każdy odpowiada za długi proporcjonalnie do wielkości swojego udziału. Jeśli jeden z kilku spadkobierców odrzuci spadek lub zostanie uznany za niegodnego, jego część przejmują pozostali – co zwiększa ich odpowiedzialność za długi, ale też potencjalnie zwiększa ich aktywa.
Podsumowując, przed przyjęciem spadku zawsze warto ustalić, czy w masie spadkowej występują długi i w jakiej wysokości. Zadłużony spadek niekoniecznie oznacza, że trzeba go odrzucić – dzięki instytucji dobrodziejstwa inwentarza można ograniczyć ryzyko. Jednak wiedza o długach jest kluczowa, zwłaszcza w kontekście zachowku, o czym powiemy poniżej.
Wpływ długów spadkowych na zachowek
Zachowek a długi spadkowe – jak zadłużenie pozostawione przez spadkodawcę wpływa na wysokość potencjalnych roszczeń o zachowek? Okazuje się, że długi spadkowe mogą znacząco obniżyć wartość zachowku, ponieważ zmniejszają tzw. substrat (podstawę) obliczenia tego roszczenia. Przepisy jednoznacznie wskazują, że aby obliczyć należny zachowek, najpierw ustala się czystą wartość spadku, czyli wartość aktywów pomniejszoną o pasywa. Dopiero od tak wyliczonej kwoty – ewentualnie powiększonej o niektóre darowizny i zapisy windykacyjne (jeśli takie miały miejsce) – liczymy ułamkową część należną uprawnionemu.
Innymi słowy, jeżeli spadek jest obciążony długami, to najpierw z majątku spadkowego zaspokaja się te zobowiązania, a dopiero to, co zostanie “na czysto”, stanowi bazę do wyliczenia zachowku. W skrajnych przypadkach długi mogą pochłonąć całą masę spadkową, pozostawiając zerowy lub symboliczny „czysty” spadek – wtedy roszczenie o zachowek może okazać się bezprzedmiotowe albo bardzo niskie. Z kolei, gdy długi są niewielkie w stosunku do aktywów, wpływ na zachowek będzie mały.
Warto podkreślić: osoba uprawniona do zachowku (np. pominięte w testamencie dziecko) sama nie odpowiada za długi spadkowe, ponieważ nie jest spadkobiercą. To spadkobiercy (np. ci powołani w testamencie) muszą zmierzyć się z ewentualnym zadłużeniem i jednocześnie to na nich ciąży obowiązek zapłaty zachowku dla pominiętych. Dlatego z perspektywy uprawnionego do zachowku długi spadkowe wpływają na niego pośrednio – obniżając kwotę, od której liczony jest jego udział. Natomiast z perspektywy zobowiązanego do zapłaty zachowku (czyli spadkobiercy, który przejął majątek) długi spadkowe są o tyle istotne, że zmniejszają realny majątek po zmarłym i mogą utrudnić spłatę roszczeń zachowkowych.
Obliczanie zachowku przy zadłużonym spadku
Proces obliczenia zachowku można rozłożyć na kilka kroków. Gdy spadek zawiera długi, musimy szczególnie zwrócić uwagę na pierwszy etap, czyli ustalenie substratu (podstawy) zachowku. Prześledźmy to krok po kroku:
Krok 1: Ustalenie aktywów spadku. Na początku należy zidentyfikować wszystkie składniki majątku pozostawione przez zmarłego i ustalić ich wartość rynkową na dzień śmierci (otwarcia spadku). Do aktywów zaliczamy m.in. nieruchomości, środki na rachunkach bankowych, gotówkę, pojazdy, kosztowności, udziały w spółkach, prawa majątkowe (np. prawa autorskie, obligacje), a także przedmioty codziennego użytku o wartości materialnej. Sumujemy wartość tych wszystkich elementów – to da nam wartość brutto spadku.
Krok 2: Ustalenie pasywów (długów) spadku. Następnie sporządzamy listę wszystkich długów spadkowych. Należy tu uwzględnić zarówno długi osobiste zmarłego (kredyty, pożyczki, zaległe płatności, zobowiązania kontraktowe itd.), jak i zobowiązania związane ze spadkiem, które obciążają masę spadkową (koszty pogrzebu – w granicach zwyczajowo przyjętych, koszty ostatniej choroby poniesione przez inne osoby, zapisy zwykłe i polecenia z testamentu, ewentualne koszty sądowe/notarialne postępowania spadkowego, nieopłacony podatek od spadku jeśli spadkobiercy muszą go uiścić, itp.). Sumujemy te wszystkie pasywa.
Krok 3: Wyliczenie czystej wartości spadku. Od sumy aktywów odejmujemy sumę pasywów. Otrzymany wynik to czysta wartość spadku. Jest to kluczowa wielkość – oddaje ile warte jest „na czysto” to, co zmarły pozostawił, po spłacie jego długów. W praktyce czysta wartość spadku bywa nazywana substratem spadku w wąskim znaczeniu (przed doliczeniem darowizn). Jeżeli wynik odejmowania jest ujemny lub zerowy, oznacza to, że długi pochłaniają cały majątek (lub przekraczają jego wartość). W takiej sytuacji zachowek prawdopodobnie nie będzie należny – bo nie ma z czego go liczyć (więcej na ten temat w kolejnym punkcie).
Krok 4: Doliczenie darowizn i zapisów windykacyjnych. Prawo przewiduje, że przy obliczaniu zachowku do czystej wartości spadku dodaje się wartość niektórych darowizn dokonanych za życia spadkodawcy oraz ewentualnych zapisów windykacyjnych (czyli zapisów w testamencie notarialnym, na mocy których konkretne składniki majątku przeszły z chwilą śmierci bezpośrednio na wskazane osoby). Ten krok ma ogromne znaczenie, gdyż uniemożliwia spadkodawcy całkowite udaremnienie roszczeń uprawnionych poprzez rozdanie majątku za życia. Doliczamy przede wszystkim: większe darowizny uczynione na rzecz spadkobierców ustawowych (dzieci, wnuków, małżonka, rodziców – bez względu na to, kiedy zostały dokonane) oraz darowizny na rzecz innych osób (np. dalszych krewnych, osób obcych) dokonane w ostatnich 10 latach przed śmiercią. Uwaga: Nie wszystkie podarunki są wliczane – ustawa nie dolicza drobnych, zwyczajowo przyjętych darowizn (np. prezenty urodzinowe, ślubne w granicach przyjętego zwyczaju) ani pewnych darowizn uczynionych bardzo dawno (więcej o tym za chwilę w sekcji o darowiznach). Na tym etapie chodzi o dodanie do masy spadkowej wartości majątku, który za życia ubył w wyniku rozdawnictwa, by ustalić teoretyczną wartość spadku, gdyby tych rozdysponowanych składników nie ubyło.
Krok 5: Ustalenie udziału ustawowego uprawnionego. Mając już kwotę będącą sumą czystej wartości spadku plus doliczane darowizny i zapisy windykacyjne (nazwijmy tę sumę substratem zachowku sensu largo), musimy określić, jaki ułamek tego substratu przypadłby danemu uprawnionemu, gdyby dziedziczył z ustawy. W tym celu wyobrażamy sobie hipotetyczną sytuację: brak testamentu, dziedziczenie ustawowe – i liczymy udział, jaki miałby np. to pominięte dziecko czy inny krewny. Udział ten zależy od liczby i rodzaju spadkobierców ustawowych. Na przykład, jeśli zmarły pozostawił żonę i dwoje dzieci, to przy dziedziczeniu ustawowym żona miałaby 1/4, a każde z dzieci 3/8 (ponieważ żona i dzieci dziedziczą w częściach równych, jednak żona nie może mieć mniej niż 1/4 – przy dwojgu dzieci ten warunek akurat nie wpływa, bo 1/3 > 1/4; ale przy trojgu dzieciach żona miałaby 1/4, dzieci po 1/4, łącznie 1/4+3/4= cały spadek). Jeśli zmarły miał tylko jedno dziecko i żadnego małżonka – dziecko dziedziczyłoby całość, czyli jego udział to 1 (cały spadek). Gdy uprawnionych jest więcej, każdy ma swój ułamek. Ten krok ustala nam „udział spadkowy uprawnionego”.
Krok 6: Zastosowanie właściwego ułamka zachowku (1/2 lub 2/3). Ustalony w kroku 5 udział spadkowy mnożymy następnie przez 1/2 – jeśli uprawniony jest pełnoletni i zdolny do pracy, albo przez 2/3 – jeśli uprawniony jest małoletni (w chwili otwarcia spadku) lub trwale niezdolny do pracy (np. z powodu poważnej niepełnosprawności czy podeszłego wieku). Te ułamki wynikają wprost z przepisów: uprzywilejowują małoletnie dzieci oraz osoby trwale niezdolne do samodzielnej egzystencji, przyznając im większy zachowek. Dla wszystkich innych uprawnionych (dorosłych dzieci, małżonka, rodziców, którzy są samodzielni) zachowek to połowa wartości udziału spadkowego. Rezultatem tego mnożenia jest wartość zachowku należna danej osobie przed ewentualnymi zaliczeniami. Czasem na tym etapie już mamy ostateczną kwotę roszczenia, ale jeśli uprawniony otrzymał wcześniej od spadkodawcy pewne korzyści, przechodzimy do kroku 7.
Krok 7: Zaliczenie wcześniejszych darowizn i spadków otrzymanych przez uprawnionego. Ostatnim krokiem, jeśli dotyczy, jest pomniejszenie wyliczonej kwoty zachowku o to, co dany uprawniony i tak już dostał od spadkodawcy za jego życia na poczet schedy. Na przykład, jeśli uprawnione dziecko dostało za życia rodzica znaczącą darowiznę (np. mieszkanie) i darowizna ta jest takiego rodzaju, że zalicza się ją na zachowek – wówczas wartość tej darowizny odejmuje się od kwoty zachowku, którą dziecko mogłoby żądać. Może się okazać, że darowizna wyczerpała, a nawet przekroczyła należny zachowek – wtedy roszczenie wygasa (nie dostanie dodatkowych pieniędzy). Jeśli natomiast uprawniony nie otrzymał wcześniej nic albo niewiele, ten krok pomijamy albo redukcja jest nieznaczna.
Taki wieloetapowy proces brzmi skomplikowanie, lecz sprowadza się do logicznej sekwencji: ile warte jest to, co zmarły pozostawił netto (po spłacie długów), plus co rozdał wcześniej – z tego obliczamy część przypadającą uprawnionemu, i dajemy mu połowę (lub 2/3) tej części, pomniejszając o to, co już dostał wcześniej. Warto dodać, że wszystkie wartości ustala się według stanu z chwili śmierci spadkodawcy, ale cen z chwili orzekania (czy ustalania zachowku) – więc np. nieruchomości wyceniamy na moment działu spadku/rozprawy o zachowek, ale bierzemy pod uwagę stan (powierzchnię, stan techniczny) z momentu śmierci.
Przykład obliczenia substratu i zachowku: Spadkodawca pozostawił majątek o wartości 100 000 zł, jednocześnie długi spadkowe (w tym koszty pogrzebu) wyniosły 20 000 zł. Czysta wartość spadku to 80 000 zł. Dodatkowo, w ciągu 5 lat przed śmiercią, zmarły podarował w formie darowizny 20 000 zł swojemu wnukowi oraz 10 000 zł bratu. Darowizna dla wnuka (zstępnego) będzie doliczona do substratu niezależnie od upływu czasu, darowizna dla brata – ponieważ brat nie jest uprawniony do zachowku, ale darowizna była dokonana w ciągu 10 lat – również podlega doliczeniu. Sumujemy: 80 000 zł (netto spadek) + 20 000 zł + 10 000 zł = 110 000 zł – to substrat zachowku. Zmarły zostawił żonę i jedno dziecko jako ustawowych spadkobierców. Ich udziały ustawowe to po 1/2 każdy. Załóżmy, że w testamencie cały spadek dostała żona, a dziecko zostało pominięte – dziecko jest uprawnionym do zachowku. Jego udział ustawowy wynosi 1/2, więc wartość należnego udziału to 1/2 z 110 000 zł = 55 000 zł. Dziecko jest pełnoletnie i zdrowe, więc przysługuje mu połowa tej kwoty jako zachowek – 27 500 zł. Jeśli to dziecko przed śmiercią dostało od ojca np. samochód wart 10 000 zł jako darowiznę, a darowizna ta podlega zaliczeniu (była to znacząca darowizna), to kwotę zachowku pomniejszamy o 10 000 zł, wychodzi 17 500 zł do ewentualnej zapłaty.
Widzimy z powyższego przykładu, że gdyby spadek nie miał długów (100 000 zł zamiast 80 000 zł), to zachowek wyniósłby więcej – dokładnie o połowę kwoty tych długów więcej (bo dziecku należałoby się 1/2 z dodatkowych 20 000 zł). Długi spadkowe obniżają zatem proporcjonalnie wysokość zachowku.
Czy trzeba płacić zachowek, gdy spadek jest zadłużony?
Postawmy często pojawiające się pytanie: czy jeśli spadek jest w całości “zjedzony” przez długi, to spadkobiercy muszą jeszcze płacić zachowek uprawnionym? Odpowiedź brzmi: zazwyczaj nie, ponieważ w takiej sytuacji nie ma faktycznie z czego tego zachowku wyliczyć. Roszczenie o zachowek opiera się na czystej wartości spadku i doliczanych darowiznach – jeśli czysta wartość wynosi 0 zł (lub jest ujemna), w praktyce nie powstaje kwota należnego zachowku. Uprawnieni do zachowku nie mogą domagać się pieniędzy, których odpowiadająca im część nie istniała w spadku.
Rozważmy skrajny przypadek: spadkodawca pozostawił niewielki majątek – powiedzmy 10 000 zł oszczędności – a długi spadkowe (np. kredyty, rachunki, koszty pogrzebu) wyniosły łącznie 15 000 zł. Czysta wartość spadku jest ujemna (–5 000 zł). Oczywiście spadkobiercy będą musieli podjąć decyzję, czy spadek przyjąć (lepiej z dobrodziejstwem inwentarza, aby nie dopłacać z własnej kieszeni) czy go odrzucić. Natomiast dzieci czy małżonek zmarłego, nawet jeśli zostali pominięci w testamencie, realnie nie uzyskają żadnego zachowku, bo masa spadkowa nie pokrywa nawet zobowiązań. Z punktu widzenia prawa ich roszczenie o zachowek wygasa z powodu braku substratu – można powiedzieć, że zachowek wynosi 0 zł.
Inna sytuacja: spadkodawca sporządził testament, w którym cały wartościowy majątek przekazał np. przyjacielowi, pomijając żonę i dzieci. Jednak przyjaciel, dziedzicząc aktywa, przejmuje też spore długi, przez co netto wychodzi z tego spadku niewiele. Czy dzieci i żona mogą od niego żądać zachowku? Tak, mogą wystąpić z pozwem, bo formalnie są uprawnieni – ale wysokość ich roszczeń będzie obliczona od netto stanu spadku. Jeśli więc dla przykładu majątek wart 100 000 zł obciążony był długami 90 000 zł, czysta wartość to 10 000 zł. Załóżmy, że żona i dwoje dzieci byliby ustawowymi spadkobiercami (udziały: żona 1/4, dzieci po 3/8 każde – ale trzeba by to dokładnie wyliczyć; dla uproszczenia przyjmijmy, że troje uprawnionych). Ich roszczenia o zachowek łącznie to połowa wartości ich udziałów z tych 10 000 zł. Sumarycznie może to być np. 5 000 zł do podziału – co być może nawet pokrywa się z tym, co zostało realnie w spadku po spłacie długów. Jeżeli jednak długi byłyby większe niż aktywa (np. spadkobierca przyjął spadek wprost i spłacił z własnych środków dodatkowe 20 000 zł długu ponad wartość odziedziczonych rzeczy), to z punktu widzenia obliczeń zachowku i tak liczymy tylko do wysokości aktywów. Spadkobierca, który nadpłacił długi z własnej kieszeni, nie zwiększa tym „substratu” – wręcz przeciwnie, oznacza to po prostu, że spadek był bezwartościowy. W takim przypadku mógłby on argumentować, że zachowek należy się w kwocie zerowej, bo czysta wartość spadku była zerowa. Innymi słowy, spadkobierca nie jest zobowiązany płacić zachowku z własnego majątku ponad wartość tego, co odziedziczył (zwłaszcza jeśli skorzystał z dobrodziejstwa inwentarza). Gdyby przyjął spadek prosto i spłacił nadwyżkę długu, formalnie wciąż substrat spadku według stanu z chwili śmierci wynosi zero, więc roszczenie zachowkowe może zostać oddalone.
W praktyce zatem, jeśli spadek jest bardzo zadłużony, uprawnieni do zachowku często nie otrzymają żadnej zapłaty. Zdarza się, że w takiej sytuacji pominięci bliscy nawet nie występują o zachowek – wiedząc, że realnie nic z tego nie będzie. Wyjątkiem mogą być przypadki, gdy mimo długów w grę wchodzą np. duże darowizny dokonane przez spadkodawcę za życia. Wtedy masa spadkowa netto jest niska lub zerowa, lecz uprawniony może kierować roszczenie do obdarowanych osób (o czym za chwilę).
Podsumowując: Zadłużony spadek obniża zachowek, a jeśli zadłużenie przewyższa aktywa – zachowek może nie być w ogóle wypłacony, bo brak jest podstawy do jego naliczenia. Spadkobiercy w takiej sytuacji są chronieni przez ograniczenie odpowiedzialności (przy dobrodziejstwie inwentarza) i po prostu nie mają z czego płacić zachowku.
Oczywiście inaczej to wygląda, gdy spadkodawca świadomie rozdysponował majątek tak, by w spadku zostały same długi – np. podarował wszystko wybranym osobom przed śmiercią, a w chwili zgonu formalnie nic nie posiadał, poza długami. Wtedy uprawnieni do zachowku mogą skorzystać z mechanizmu doliczania darowizn i skierować swoje roszczenia przeciwko obdarowanym. Taka sytuacja to już kwestia darowizn a zachowku, którą omówimy w dalszej części.
Kto płaci zachowek i z czego?
Roszczenie o zachowek jest kierowane do osób, które faktycznie odniosły korzyść z rozporządzeń spadkodawcy kosztem uprawnionego. Najczęściej będzie to spadkobierca testamentowy, ewentualnie współspadkobiercy ustawowi, którzy otrzymali większe udziały. Mówiąc prościej: to ten, kto “ma” majątek po zmarłym, musi ewentualnie spłacić tych, którzy zostali pominięci lub niedouposażeni.
Podstawowym zobowiązanym do zapłaty zachowku jest spadkobierca (lub spadkobiercy), którzy otrzymali spadek. Jeżeli jest ich kilku, każdy odpowiada wobec uprawnionego do zachowku proporcjonalnie do swojego udziału w spadku. Przykładowo, jeśli z testamentu dwie osoby otrzymały po 50% majątku, a pominięty syn ma prawo do zachowku łącznie 40 000 zł, to co do zasady każda z tych osób powinna zapłacić 20 000 zł (chyba że umówią się inaczej lub sąd orzeknie inaczej). Dopóki jednak spadek nie został podzielony między spadkobierców, uprawniony może dochodzić całości lub części zachowku od dowolnego z nich (solidarna odpowiedzialność spadkobierców przed działem spadku).
Jeżeli spadkobierca nie jest w stanie pokryć roszczenia o zachowek w całości – bo np. odziedziczył tylko część majątku, a resztę zmarły rozdał w darowiznach – to ustawodawca zabezpieczył uprawnionego dodatkowym mechanizmem. Zgodnie z przepisami, uprawniony do zachowku może skierować roszczenie także przeciwko osobom, które otrzymały od spadkodawcy darowizny doliczone do spadku, jeśli nie może otrzymać pełnej kwoty od spadkobierców. Wynika to z artykułów 1000–1001 Kodeksu cywilnego. W praktyce wygląda to tak:
- Najpierw uprawniony żąda zachowku od spadkobierców. Jeśli oni istnieją i mają wystarczający majątek po zmarłym, to na nich spoczywa obowiązek zapłaty.
- Gdy jednak spadkobierca nie może zapłacić (bo np. odziedziczył mało, a zachowek należny jest wysoki), lub gdy w ogóle nie ma spadkobierców zobowiązanych (np. wszyscy odrzucili spadek, a pozostały tylko darowizny rozdane za życia) – wówczas uprawniony może zwrócić się do obdarowanych. Przy czym obowiązuje tu pewna kolejność: najpierw odpowiadają ci obdarowani, którzy otrzymali darowizny najbliżej chwili śmierci (najnowsze), a starsze darowizny w dalszej kolejności, jeśli tamtych by brakło. Każdy obdarowany odpowiada za zachowek do wartości otrzymanej darowizny (nie więcej). Jeśli kilku otrzymało darowizny, ich odpowiedzialność jest solidarna w granicach wartości tych darowizn.
- Przykład: Zmarły rozdaje za życia cały majątek dwójce znajomych, a własne dzieci pomija. Po śmierci nie ma spadkobierców (dzieci odrzuciły spadek, bo zostały tylko długi). Dzieci jako uprawnieni do zachowku mogą pozwać tych znajomych o zapłatę sum odpowiadających ich zachowkom, w granicach wartości darowizn, które tamci otrzymali.
Zachowek jest z założenia pieniężny – uprawniony nie może domagać się wydania konkretnych przedmiotów ze spadku, tylko sumy pieniężnej. Może się jednak zdarzyć, że spadkobiercy i uprawnieni dogadają się inaczej. Często, dla uniknięcia sporu, strony zawierają ugodę: np. spadkobierca przekazuje jakiś składnik majątku (mieszkanie, działkę, samochód) pominiętemu krewnemu, a on zrzeka się dalszych pretensji o zachowek. Takie rozwiązanie jest dopuszczalne, ale wymaga zgody obu stron – sąd, rozstrzygając sprawę o zachowek, zasądzi zawsze konkretną kwotę, nie narzuci przekazania rzeczy.
Z czego płaci się zachowek? Teoretycznie z majątku spadkobiercy (bo to jego obowiązek), ale praktycznie – płaci on z tego, co odziedziczył. Jeżeli spadkobierca przyjął spadek z dobrodziejstwem inwentarza i długi pochłonęły większość majątku, może się okazać, że nie ma on faktycznie środków, by zapłacić zachowek. W takiej sytuacji, jak wspomniano, uprawniony może próbować uzyskać brakującą część od osób, które otrzymały darowizny. Gdy i to nie jest możliwe, roszczenie w części pozostanie niespełnione. Prawo nie przewiduje, że Skarb Państwa czy ktoś inny wypłaci zachowek, jeśli spadek był pusty – jest to roszczenie cywilnoprawne wobec konkretnych osób, a nie gwarantowana należność.
Warto pamiętać, że osoba zobowiązana do zapłaty zachowku (np. spadkobierca testamentowy) może starać się polubownie rozwiązać sprawę – np. negocjować niższą kwotę, ustalić raty płatności prywatnie, oferować inne formy zaspokojenia (wspomniane przekazanie rzeczy). Jeśli jednak nie dojdzie do porozumienia, uprawniony może wystąpić na drogę sądową z pozwem o zachowek. W takiej sytuacji, sąd po zbadaniu sprawy określi należną kwotę. Należność ta, zasądzona wyrokiem, podlega normalnej egzekucji komorniczej, jeśli dłużnik (zobowiązany) nie zapłaci dobrowolnie.
Sposoby na zmniejszenie obciążeń – ratalna spłata i obniżenie zachowku
Zapłata zachowku bywa dla spadkobierców testamentowych dużym obciążeniem finansowym. Nierzadko, by spłacić pominiętych bliskich, musieli oni sprzedawać część odziedziczonego majątku (np. dom rodzinny lub firmę). Z tego powodu w ostatnich latach wprowadzono przepisy, które ułatwiają zobowiązanym wykonanie obowiązku zapłaty zachowku, nie odbierając im od razu całego majątku. Istnieją dwie istotne nowe możliwości: rozłożenie płatności zachowku na raty oraz odroczenie terminu jego płatności. Dodatkowo, w wyjątkowych sytuacjach sąd może obniżyć wysokość zachowku. Omówmy krótko te rozwiązania.
Rozłożenie płatności zachowku na raty
Od 2023 roku spadkobierca lub inna osoba zobowiązana do zapłaty zachowku może wnioskować do sądu o rozłożenie zasądzonej kwoty zachowku na raty. Sąd, uwzględniając taki wniosek, określi harmonogram spłaty – co daje dłużnikowi zachowkowemu czas na zgromadzenie środków, np. z dochodów z pracy czy działalności, bez konieczności natychmiastowej sprzedaży odziedziczonego majątku. Maksymalny termin spłaty nie może przekroczyć 5 lat, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach – 10 lat. Zatem sąd może “rozbić” płatność nawet na dziesięcioletnie raty, jeśli okoliczności są wyjątkowo przekonujące.
Trzeba jednak podkreślić, że nie jest to automatyczne – aby uzyskać rozłożenie na raty, należy złożyć stosowny wniosek (najlepiej już w toku postępowania o zachowek, np. w odpowiedzi na pozew). Sąd oceni obie strony: z jednej strony sytuację majątkową i osobistą zobowiązanego (czy jednorazowa spłata stanowiłaby dla niego nadmierne obciążenie, czy raty pozwolą mu zachować płynność, nie rujnując go), z drugiej strony interes uprawnionego (czy otrzyma on w rozsądnym czasie należne pieniądze, czy raty nie będą zbyt rozwleczone w czasie). Najczęściej rozłożenie na raty będzie uzasadnione, gdy w skład spadku wchodzi np. nieruchomość czy przedsiębiorstwo – sprzedaż ich od razu byłaby niekorzystna, a dochody z nich pozwolą spłacać stopniowo zachowek. Dzięki nowym przepisom można zatem uratować majątek przed natychmiastową wyprzedażą, a jednocześnie zapewnić uprawnionym stopniowe zaspokojenie ich roszczeń.
Przykładowy scenariusz: Pan Adam odziedziczył po ojcu rodzinną firmę, wartą ok. 500 000 zł, ale musi spłacić bratu zachowek 150 000 zł. Jednorazowa płatność takiej kwoty zmusiłaby go do sprzedaży części przedsiębiorstwa albo zaciągnięcia dużego kredytu. Sąd może na jego wniosek rozłożyć tę kwotę np. na 5 lat (60 rat miesięcznych po ok. 2 500 zł plus odsetki). Brat będzie otrzymywał pieniądze sukcesywnie, a pan Adam zachowa firmę i z jej dochodów spłaci raty. Maksymalna elastyczność to 10 lat, ale tylko w szczególnych sytuacjach – np. gdy spadek jest znacznej wartości, a zobowiązany potrzebuje dłuższego okresu, by nie stracić płynności (być może w grę wejdą tu sytuacje typu gospodarstwo rolne, które ma cykliczne dochody sezonowe, itp.).
Odroczenie terminu zapłaty zachowku
Zbliżonym środkiem ulgi dla zobowiązanego jest odroczenie terminu płatności (czyli jednorazowe odsunięcie w czasie momentu, kiedy zachowek ma być zapłacony). Sąd może postanowić, że zasądzona kwota będzie płatna np. dopiero po upływie roku czy dwóch lat od uprawomocnienia wyroku. Taka decyzja może być uzasadniona, gdy zobowiązany potrzebuje czasu na zdobycie środków – np. planuje sprzedać nieruchomość lub inną rzecz, ale korzystniej będzie to zrobić za jakiś czas, albo oczekuje na wypłatę ubezpieczenia, dotacji, środków z inwestycji, które pozwolą spłacić zachowek. Odroczenie terminu może iść w parze z rozłożeniem na raty (np. sąd postanowi, że pierwsza rata płatna będzie dopiero po pół roku od wyroku, kolejne miesięcznie). Wszystkie te środki mają na celu znalezienie sprawiedliwej równowagi, by uprawniony nie pozostał bez zapłaty, ale żeby zobowiązany nie został zrujnowany natychmiastową egzekucją.
Obniżenie wysokości zachowku
Jeszcze inną instytucją – zupełnie nową w polskim prawie – jest możliwość obniżenia zasądzonej kwoty zachowku w wyjątkowych okolicznościach. Sądy podchodzą do tego bardzo ostrożnie, bo co do zasady zachowek ma chronić uprawnionych. Jednak przepisy pozwalają na obniżenie (miarkowanie) zachowku, jeżeli wymagają tego szczególne względy. Podstawowym kryterium jest porównanie sytuacji majątkowej uprawnionego i zobowiązanego – jeżeli uprawniony (ten, kto domaga się zachowku) jest w dużo lepszej kondycji finansowej niż zobowiązany (ten, kto ma płacić), a jednocześnie spełnienie roszczenia w pełnej wysokości byłoby dla zobowiązanego nadmiernie dotkliwe lub niesprawiedliwe, sąd może zdecydować o zmniejszeniu kwoty.
Przykład sytuacji mogącej uzasadniać obniżenie zachowku: spadkodawca cały majątek (np. duży dom) zapisał w testamencie córce, która z nim mieszkała i opiekowała się nim. Syn zmarłego, dobrze sytuowany biznesmen, został pominięty i domaga się od siostry wysokiego zachowku. Siostra, by zapłacić bratu, musiałaby sprzedać dom i stracić dach nad głową, choć nie posiada innych znaczących środków. Brat natomiast ma własny duży majątek i w gruncie rzeczy dodatkowe pieniądze z zachowku nie są mu niezbędne do zabezpieczenia bytu. Sąd może w takim przypadku dojść do wniosku, że to sytuacja szczególna i np. obniżyć należną bratu kwotę o połowę albo w jakiejś rozsądnej proporcji, kierując się zasadami współżycia społecznego i poczuciem sprawiedliwości. Obniżenie nie oznacza całkowitego pozbawienia zachowku – raczej redukcję do kwoty, którą siostra będzie w stanie zapłacić bez popadania w rażące trudności.
Takie miarkowanie zachowku to środek nadzwyczajny. Zgodnie z założeniem ustawodawcy ma on być stosowany tylko w drastycznych przypadkach dysproporcji sytuacji stron lub innych wyjątkowych okolicznościach. Sądy zapewne będą badać np. czy uprawniony do zachowku nie jest już zabezpieczony materialnie (ma duży majątek, wysokie dochody), podczas gdy zobowiązany ledwo wiąże koniec z końcem lub spłata grozi mu bankructwem. Innym czynnikiem może być np. konieczność zachowania przedsiębiorstwa odziedziczonego przez zobowiązanego – jeśli zapłata pełnego zachowku zagroziłaby istnieniu firmy i zwolnieniu pracowników, a uprawniony to np. daleki krewny w świetnej sytuacji finansowej, sąd może uznać to za szczególny powód.
Warto zauważyć, że przepisy przewidują też zabezpieczenie interesów uprawnionego na wypadek, gdyby okoliczności uzasadniające obniżenie zachowku przestały istnieć. Jeśli sąd obniżył komuś zachowek, a po pewnym czasie np. sytuacja majątkowa zobowiązanego znacząco się poprawi (albo pogorszy uprawnionego), to uprawniony może w ciągu 5 lat od tamtego orzeczenia wystąpić o dopłatę różnicy (uzupełnienie zachowku). To zapobiega nadużyciom, że ktoś “wyprosi” obniżenie, a potem nagle się wzbogaci.
Nowe regulacje w zakresie rat, odroczeń i obniżenia zachowku mają zapewnić bardziej elastyczne, życiowe rozwiązania sporów o zachowek. Dzięki nim częściej możliwe będzie porozumienie lub takie orzeczenie, które nie zniszczy finansowo spadkobiercy, a jednocześnie da uprawnionemu należne środki w rozsądny sposób.
Darowizny a zachowek
Darowizny dokonane za życia spadkodawcy odgrywają ogromną rolę przy ustalaniu zachowku. Jak już wspomniano, pewne darowizny są doliczane do spadku przy obliczeniach – dzięki czemu uprawnieni do zachowku mogą liczyć na udział także w tym majątku, który został rozdany przed śmiercią (bo gdyby nie był rozdany, wchodziłby do spadku). Jednocześnie istnieją wyjątki: nie wszystkie darowizny zwiększają substrat zachowku. Warto zrozumieć, które darowizny wpływają na zachowek, a które nie, oraz jak wygląda odpowiedzialność za zachowek po stronie obdarowanych.
Darowizny doliczane do spadku: Co do zasady doliczamy wszystkie większe darowizny, chyba że ustawa wyłącza je wprost. W szczególności uwzględnia się:
- Darowizny uczynione na rzecz spadkobierców ustawowych, czyli osób z kręgu najbliższej rodziny uprawnionych potencjalnie do zachowku (dzieci, wnuki, małżonek, rodzice). Takie darowizny wlicza się niezależnie od tego, kiedy zostały dokonane – nie obowiązuje limit czasowy. Nawet jeśli rodzic podarował synowi dom 20 lat przed śmiercią, to przy obliczaniu zachowku dla np. wydziedziczonej córki wartość tego domu będzie doliczona (chyba że zachodzą inne szczególne okoliczności, np. syn nie był wtedy jeszcze na świecie – o czym niżej).
- Darowizny na rzecz innych osób (spoza kręgu uprawnionych) dokonane w okresie 10 lat przed śmiercią spadkodawcy. Czyli jeśli zmarły rozdawał majątek osobom postronnym, dalekim krewnym, fundacjom itp., to uwzględniamy takie darowizny, o ile miały miejsce nie wcześniej niż 10 lat przed otwarciem spadku. Jeśli były dawniej, nie dolicza się ich.
- Darowizny na rzecz osób, które wprawdzie nie są spadkobiercami ustawowymi ani uprawnionymi do zachowku, ale stały się nimi w międzyczasie – tu przepisy są dość złożone. Ogólna zasada to wspomniane 10 lat, ale są i szczególne regulacje dotyczące zstępnych i małżonka:
- Jeśli darowizna była dokonana, gdy spadkodawca nie miał jeszcze zstępnych (dzieci, wnuków) – np. młody mężczyzna przekazał bratu w darowiźnie mieszkanie, a dopiero kilka lat później urodziły mu się dzieci – to nie dolicza się tej darowizny do zachowku zstępnych, chyba że została dokonana mniej niż 300 dni przed urodzeniem się pierwszego dziecka (czyli gdy dziecko było już poczęte lub tuż przed poczęciem, co mogłoby sugerować zamiar uszczuplenia schedy). To zapobiega sytuacji, że ktoś dawno temu coś komuś podarował, nie mając jeszcze dzieci, a po kilkudziesięciu latach jego późne dzieci mogłyby przez to zgłaszać pretensje.
- Jeśli darowizna była dokonana na rzecz przyszłego małżonka, zanim doszło do małżeństwa – np. narzeczony przekazał narzeczonej cenną rzecz, a potem wzięli ślub – to nie dolicza się tej darowizny do ewentualnego zachowku małżonka. Innymi słowy, małżonek nie może w ramach swojego zachowku “wyrównywać” sobie prezentów sprzed ślubu. Ta zasada dotyczy obliczania zachowku dla małżonka.
- Drobne, zwyczajowe darowizny – zgodnie z prawem, nie wlicza się drobnych prezentów, które odpowiadają przyjętym zwyczajom. Przykładowo, jeśli dziadek podarował wnuczce na 18. urodziny złoty łańcuszek wart 1 000 zł, to nie będzie to brane pod uwagę przy zachowku. Granica “drobnej darowizny” zależy od konkretnej sytuacji majątkowej stron i lokalnych obyczajów – sądy w orzecznictwie wskazywały, że np. zakup niezbyt drogiego auta dla dziecka może być uznany za zwyczajowy prezent ślubny itp. W każdym razie drobne upominki nie zwiększają zachowku.
Efekt doliczania darowizn: Dodanie wartości darowizn do substratu spadku powoduje, że zachowek może być wyższy, niż gdyby liczyć go tylko z czystej wartości spadku. Jednocześnie, jak już omawialiśmy, jeżeli spadkobiercy nie są w stanie zapłacić tak wyliczonego zachowku, uprawniony może dochodzić różnicy od obdarowanych.
Przykład wpływu darowizn: Ojciec za życia przepisał w formie darowizny gospodarstwo warte 300 000 zł jednemu z trójki dzieci. Kilka lat później zmarł, nie zostawiając już praktycznie żadnego majątku (poza drobiazgami). Dwoje pozostałych dzieci jest uprawnionych do zachowku. Gdyby nie uwzględniać darowizny, czysta wartość spadku jest bliska zeru – zachowek byłby symboliczny. Ale doliczamy darowiznę 300 000 zł. Przy trójce dzieci udział ustawowy każdego wynosiłby 1/3. Zachowek to połowa tego udziału, czyli 1/6 wartości doliczonego majątku dla każdego z dwójki pominiętych dzieci. 1/6 z 300 000 zł to 50 000 zł. Czyli każde z nich mogłoby żądać 50 000 zł zachowku. Osobą zobowiązaną będzie tu ich brat, który dostał gospodarstwo (bo formalnie to on “ma” majątek). Jeśli nie zapłaci dobrowolnie, rodzeństwo może wnieść przeciw niemu pozew o zachowek. Sąd prawdopodobnie zasądzi te kwoty (chyba że wystąpią szczególne okoliczności do ewentualnego rozłożenia na raty etc.). Brat będzie musiał zapłacić – albo wykorzystując dochody z gospodarstwa, albo z innych środków, a w razie braku – może zostać zlicytowany majątek do wysokości potrzebnej sumy. W ten sposób darowizna nie pozwoliła uniknąć zachowku.
Warto zauważyć, że obdarowany może próbować bronić się, powołując np. na wydatki poniesione na utrzymanie otrzymanej rzeczy czy inne względy, ale co do zasady wartość darowizny liczy się według stanu z chwili darowizny i cen z chwili ustalania zachowku. Nawet jeśli np. gospodarstwo wymagało później inwestycji od obdarowanego, to dla zachowku zwykle liczy się jego wartość wzbogacenia w chwili darowania.
Umowa dożywocia a zachowek: Osobnym tematem jest przeniesienie majątku za życia w formie umowy o dożywocie. Popularnym zabiegiem, by uniknąć roszczeń o zachowek, jest zamiast darowizny przekazać nieruchomość (np. gospodarstwo, dom) w ramach umowy dożywocia – czyli w zamian za dożywotnią opiekę, wyżywienie, utrzymanie. Taka umowa ma charakter odpłatny (choć świadczenie ma formę opieki, nie pieniędzy). Z punktu widzenia prawa spadkowego nie jest to darowizna, więc nie podlega doliczeniu do spadku przy obliczaniu zachowku. W efekcie, jeśli ktoś przekazał dom za dożywocie obcej osobie, a pominął dzieci, dzieciom może nie przysługiwać zachowek od wartości tego domu. To dlatego umowa dożywocia bywa nazywana “sposobem na obejście zachowku”. Jednak uwaga – jeśli umowa dożywocia była pozorna lub rażąco niewspółmierna (np. przeniesienie ogromnego majątku za skromne świadczenia), sądy mogą w skrajnych wypadkach uznać to za próbę obejścia prawa i rozpatrywać element darowizny. Co do zasady jednak, nabywca w drodze dożywocia nie płaci zachowku, a wartość przekazana w ten sposób nie powiększa substratu spadku.
Podsumowując, w kontekście “zachowek a długi spadkowe” warto mieć na uwadze, że darowizny mogą zarówno zwiększyć należny zachowek, jak i stanowić podstawę do żądania jego zapłaty od osób trzecich. Jeśli spadkodawca miał długi, ale wcześniej rozdysponował majątek, uprawnieni do zachowku raczej skupią się na tych darowiznach, by z nich zaspokoić swoje roszczenia. Natomiast dla spadkobierców obciążonych zachowkiem dobrą wiadomością jest to, że pewne darowizny dokonane bardzo dawno lub drobne upominki nie będą ich dodatkowo obciążać w tych rozliczeniach.
Podatek od zachowku
Otrzymanie zachowku – choć wynika z prawa spadkowego – w praktyce traktowane jest podobnie jak nabycie spadku lub darowizny i może podlegać podatkowi od spadków i darowizn. Wiele osób o tym zapomina, zakładając, że skoro to “należna część spadku”, to nie muszą nic zgłaszać fiskusowi. Tymczasem zgodnie z przepisami, zapłata zachowku jest objęta obowiązkiem podatkowym tak samo, jakby uprawniony odziedziczył tę kwotę w spadku lub dostał jako darowiznę.
Na szczęście najbliższa rodzina (zaliczana do tzw. grupy zerowej lub I grupy podatkowej) może skorzystać ze zwolnienia z podatku. Konkretnie: jeżeli uprawniony do zachowku należy do kręgu zstępnych, wstępnych, małżonków, rodzeństwa, pasierbów, ojczymów czy macoch (grupa 0 obejmuje te najbliższe relacje rodzinne), to może być całkowicie zwolniony z podatku od uzyskanej kwoty zachowku, pod warunkiem że zgłosi jej otrzymanie w odpowiednim terminie. Termin na zgłoszenie wynosi 6 miesięcy od dnia otrzymania pieniędzy (lub od dnia uprawomocnienia się wyroku zasądzającego zachowek). Zgłoszenia dokonuje się na formularzu SD-Z2 do właściwego urzędu skarbowego. Jeśli dotrzymamy tego terminu, kwota zachowku będzie zwolniona z opodatkowania.
W przypadku, gdy uprawniony do zachowku jest dalszym krewnym lub osobą obcą (np. rodzice chrzestni, kuzyni – to już II lub III grupa podatkowa), obowiązują go zwykłe zasady podatku od spadków i darowizn z określonymi kwotami wolnymi i stawkami. Jednak takie sytuacje rzadko się zdarzają, bo jak wiemy, uprawnionymi do zachowku są tylko najbliżsi z I kręgu dziedziczenia (zstępni, małżonek, rodzice). Ewentualnie, jeśli np. pasierb domagałby się zachowku po ojczymie – pasierb jest traktowany jak zstępny i także łapie się do grupy zwolnionej.
Uwaga: niezależnie od grupy podatkowej, zawsze należy pamiętać o zgłoszeniu nabycia. Jeżeli uprawniony nie złoży zgłoszenia SD-Z2 w terminie 6 miesięcy, straci zwolnienie i urząd skarbowy może naliczyć podatek od kwoty zachowku według stawek (3%, 7%, 12% – zależnie od kwoty nadwyżki ponad kwotę wolną i od grupy podatkowej). Dlatego po otrzymaniu zachowku (czy to ugodowo, czy na mocy wyroku) warto niezwłocznie dopełnić formalności podatkowych.
Podsumowując: zastrzyk finansowy w postaci zachowku może rodzić obowiązek podatkowy, ale najbliżsi członkowie rodziny z reguły nie zapłacą podatku, o ile zgłoszą sprawę fiskusowi w przewidzianym terminie. To ważna praktyczna kwestia, o której nie wolno zapomnieć, by nie narazić się na sankcje i konieczność zapłaty podatku wraz z odsetkami.
Przedawnienie roszczenia o zachowek
Roszczenie o zapłatę zachowku nie trwa wiecznie – prawo ustanawia termin, po upływie którego uprawniony już nie będzie mógł skutecznie domagać się swojego zachowku. Nazywamy to przedawnieniem roszczenia o zachowek. Termin przedawnienia wynosi obecnie 5 lat. Trzeba jednak wiedzieć, od kiedy liczyć te 5 lat, bo moment początkowy zależy od okoliczności dziedziczenia:
- Jeśli spadkodawca pozostawił testament, termin 5-letni biegnie od dnia ogłoszenia testamentu. Ogłoszenie testamentu następuje zazwyczaj przez sąd (na posiedzeniu o stwierdzenie nabycia spadku) albo przez notariusza (przy sporządzaniu aktu poświadczenia dziedziczenia). Innymi słowy, jeśli mamy do czynienia z dziedziczeniem testamentowym, uprawniony do zachowku ma 5 lat od oficjalnego ujawnienia treści testamentu przed organem, by wystąpić z roszczeniem.
- Jeśli do dziedziczenia dochodzi na podstawie ustawy (bo testamentu brak, albo został unieważniony), termin 5 lat liczy się od otwarcia spadku, czyli od daty śmierci spadkodawcy. W przypadku zachowku chodzi głównie o sytuacje, gdy np. spadkodawca za życia uczynił duże darowizny i uprawniony (pominięty w spadku, bo np. nic formalnie nie zostało) pozywa obdarowanych – tutaj nie ma testamentu, więc liczymy od śmierci.
W dawnym stanie prawnym istniały różnice (dla dziedziczenia ustawowego było krócej), ale obecnie ujednolicono okres 5-letni. Ważne jest też to, że przerwanie przedawnienia następuje przez złożenie pozwu o zachowek (jak każde roszczenie majątkowe). Złożenie pozwu w sądzie przed upływem 5 lat zatrzymuje bieg terminu – od tego momentu roszczenie “żyje” w toku sprawy sądowej, a po zakończeniu sprawy nowy termin (zasądzone świadczenie przedawnia się osobno jako wyrokowe, w dłuższym terminie). Jeśli jednak uprawniony przespał 5 lat i nie podjął żadnych działań, to spadkobierca może uchylić się od zapłaty, podnosząc zarzut przedawnienia.
Przykład: Spadkodawca zmarł 1 stycznia 2020 r., testament ogłoszono 1 marca 2020 r. Pominięty syn ma czas do 1 marca 2025 r., by wnieść sprawę o zachowek. Po tym terminie roszczenie wygaśnie (stanie się przedawnione) i jeśli pozwie później, pozwany skutecznie uchyli się od obowiązku.
Warto w tym miejscu wspomnieć też o pewnym szczególnym przedawnieniu dotyczącym “drugiej strony medalu”, choć rzadziej wykorzystywanym: roszczenia spadkobierców o zmniejszenie zachowku również mają swój termin. Gdy np. spadkobierca już zapłacił zachowek, a potem okazały się jakieś okoliczności wpływające na obniżenie (teoretycznie mógłby chcieć części zwrotu), są na to również 5 lata od zapłaty/ustalenia – jednak te sytuacje są bardzo nietypowe.
Najważniejsze dla uprawnionych jest: nie zwlekać z dochodzeniem zachowku. Pięć lat może wydawać się długim okresem, ale czasem negocjacje rodzinne trwają latami albo ktoś odkłada decyzję o pozwie – należy pilnować, by nie przekroczyć terminu. Po przedawnieniu roszczenie staje się niezaskarżalne – dług w sensie moralnym może i istnieje, ale sądownie nie do wyegzekwowania. Dlatego dobrze jest działać z odpowiednim wyprzedzeniem. W razie wątpliwości co do terminu (np. gdy nie było formalnego ogłoszenia testamentu, bo sprawa spadkowa jeszcze się toczy – termin i tak biegnie, można przyjąć że od chwili, gdy uprawniony dowiedział się o testamencie, ale lepiej nie ryzykować), warto skonsultować się z prawnikiem i ewentualnie złożyć pozew zapobiegawczo przed upływem 5 lat.